Europejski rynek usług chmurowych rozwija się w imponującym tempie, jednak większość infrastruktury wykorzystywanej przez przedsiębiorstwa i instytucje publiczne nadal pozostaje pod kontrolą dostawców spoza Unii Europejskiej. Coraz częściej rodzi to pytania nie tylko o bezpieczeństwo danych, ale również o niezależność technologiczną, odporność gospodarki i zdolność państw do sprawowania kontroli nad strategiczną infrastrukturą cyfrową.
Według European Data Market Monitoring Tool Europa odpowiada za około jedną czwartą światowej gospodarki danych. Jednocześnie, jak wynika z danych francuskiego stowarzyszenia Numeum, blisko 80 proc. wydatków Unii Europejskiej na profesjonalne usługi chmurowe trafia do amerykańskich dostawców. Z kolei analizy Synergy Research Group wskazują, że AWS, Microsoft Azure i Google Cloud odpowiadały w drugim kwartale 2025 roku za około 63 proc. globalnego rynku infrastruktury chmurowej dla przedsiębiorstw.
W praktyce oznacza to, że znaczna część europejskich danych przetwarzana jest na platformach kontrolowanych przez firmy podlegające przepisom obowiązującym poza Unią Europejską. Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest amerykański CLOUD Act, który w określonych sytuacjach umożliwia organom USA uzyskanie dostępu do danych przechowywanych przez amerykańskie przedsiębiorstwa, niezależnie od miejsca ich fizycznego składowania.
Znaczenie tego problemu będzie rosło wraz z rozwojem rynku. Według Fortune Business Insights wartość europejskiego rynku cloud computingu wzrosła do ponad 153 mld dolarów w 2024 roku, a do 2032 roku ma przekroczyć 525 mld dolarów przy średniorocznym tempie wzrostu wynoszącym niemal 17 proc.
Równocześnie rośnie ilość przetwarzanych danych. Szacunki IDC wskazują, że globalnie ich wolumen mógł osiągnąć około 175 zettabajtów rocznie. Coraz większego znaczenia nabiera więc pytanie nie tylko o to, gdzie dane są przechowywane, ale również kto kontroluje infrastrukturę, na której funkcjonują usługi cyfrowe oraz rozwijane są modele sztucznej inteligencji.
Eksperci podkreślają, że cyfrowa suwerenność nie oznacza rezygnacji z globalnych technologii ani zamykania rynku przed międzynarodowymi dostawcami. Coraz częściej chodzi natomiast o zachowanie możliwości wyboru, kontroli nad danymi oraz ograniczenie ryzyka uzależnienia od jednego dostawcy.
Jednym z największych wyzwań pozostaje zjawisko określane jako vendor lock-in. Organizacje, które budują swoje środowiska IT w oparciu o zamknięte usługi jednego hyperskalera, często napotykają ogromne trudności podczas migracji do innych platform. Problem dotyczy nie tylko kosztów, ale również ciągłości działania oraz możliwości dalszego rozwoju infrastruktury.
"Suwerenność cyfrowa nie oznacza odcięcia się od globalnych dostawców technologii. Chodzi przede wszystkim o zachowanie kontroli nad danymi, procesami i możliwością podejmowania niezależnych decyzji operacyjnych. Jednym z największych zagrożeń pozostaje dziś vendor lock-in, który może skutecznie ograniczać swobodę organizacji w wyborze technologii" - komentuje Albert Szczepaniak, Dyrektor Działu Bezpieczeństwa i Jakości w Polcom.
Państwa europejskie coraz częściej wdrażają rozwiązania mające ograniczyć ryzyko technologicznego uzależnienia.
Niemcy wykorzystują system EVB-IT Cloud jako obowiązkowy wzorzec umów dla administracji publicznej, wymagając m.in. przygotowania strategii wyjścia od dostawcy, zapewnienia interoperacyjności oraz stosowania otwartych standardów. We Francji podobną funkcję pełni certyfikacja SecNumCloud, która oprócz kwestii bezpieczeństwa uwzględnia również kontrolę właścicielską nad infrastrukturą.
Niektóre państwa stawiają także na rozwiązania open source. Dania rozpoczęła pilotażowe przechodzenie części administracji na LibreOffice i Linuksa, natomiast Austria rozwija model hybrydowy, wykorzystując lokalną infrastrukturę dla najbardziej wrażliwych danych przy jednoczesnym zachowaniu kompatybilności z komercyjnymi platformami tam, gdzie jest to uzasadnione.
Coraz wyraźniejszy zwrot widać również na poziomie Komisji Europejskiej. Trwają prace nad Cloud Sovereignty Framework, który ma umożliwić ocenę dostawców usług chmurowych pod kątem kontroli nad danymi, jurysdykcji prawnej, wykorzystania otwartych standardów czy odporności na vendor lock-in.
Równolegle przygotowywany jest Cloud and AI Development Act (CAIDA), którego celem jest stworzenie warunków do rozwoju europejskiej infrastruktury chmurowej oraz sztucznej inteligencji. Wspierają go także inicjatywy mające wzmacniać lokalną produkcję technologii oraz europejskie łańcuchy dostaw.
Także w Polsce temat suwerenności cyfrowej zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Rozwijane są projekty Wspólnej Infrastruktury Informatycznej Państwa oraz system ZUCH, który pełni funkcję centralnego katalogu zweryfikowanych usług chmurowych dla administracji publicznej.
Zapowiadany przez rząd test suwerenności dla wybranych zamówień publicznych ma z kolei umożliwić ocenę wpływu wykorzystywanych technologii na bezpieczeństwo państwa, kontrolę nad danymi oraz poziom niezależności od zagranicznych dostawców.
W ocenie ekspertów infrastruktura chmurowa przestaje być dziś wyłącznie narzędziem wspierającym działalność przedsiębiorstw. Coraz częściej traktowana jest jako element infrastruktury krytycznej, od której zależy funkcjonowanie administracji, rozwój gospodarki cyfrowej oraz wdrażanie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.
Debata o cyfrowej suwerenności nie sprowadza się więc wyłącznie do wyboru dostawcy usług chmurowych. Dotyczy przede wszystkim tego, kto będzie kontrolował dane, platformy AI oraz fundamenty cyfrowej gospodarki w nadchodzących latach.
Źródło: Polcom, opracowanie własne